księga gosci

 

dodaj
ogladaj

 

archiwum:
2009
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
kwiecień
marzec
styczeń
2005
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

 

linki:
znajomki
Klima od zdjec po materialy dla studentow WZ
Bea ta dziewczyna to ma Talent :))
WuZet nie trzeba tlumaczyc ;p
Polki cos dla kobiet :)

sprawdź to...
Fashion Week PL
SATC uwielbiam.
WebProdukcja gdybyscie potrzebowali pomocy z budowa strony web :)
MenT niebanalne ujecie rzeczywistosci
Janda chyba nie trzeba tlumaczyc ?
WJ gruuuba wytwórnia
DON Artysta :)
Hot !! torebeczki, torby, torebki, torebunie ;P
HoT! dla wielbicielek Jimmy Choo i nie tylko :)
StyL oryginalne coś
J.Deaver świetne książki !
PieKaRnia klubowe brzmienie :)
WZ fajny wydział ;)
HiP HoP hh portal

 

www.blog.pl



:: chwilo trwaj wiecznie, jestes taka piekna ::

czasem zastanawiam się, czy własnie tak powinno być.
jestem lekko niespokojna. caly czas mam wrazenie, ze cos zaraz moze sie zepsuc.
nie wiem skad we mnie ta niepewnosc. czyzby zle duchy przeszlosci?

moze...
niemniej jednak, ostatnio wszystko mnie cieszy, pogoda jest zawsze ladna, bez wzgledu na to czy rzeczywiscie jest, czy wieje tak, ze zawiewa mi spodnice ;)

wiem, to widac.
ale ja nie moge sie powstrzymac i nie chce!
bo po co ?
chyba mi sie troche nalezy... po tylu zlych rzeczach, po takim czasie... wiec chce sie rozkoszowac, kazda chwila. kazdym momentem. bo jest on bezcenny.
czasem nie poznaje siebie. Znow wychodzi na wierzch ta moja ukryta, gleboko schowana ja.
ta ja, ktora boi sie, ze znow ją ktos zrani. ta ja, ktora wierzy w dobroc i w to cos, co niewiadomo skad sie wzielo.
to cos, czekalo dlugi czas... i mam nadzieje, ze bylo warto.
trzeba zyc chwila i niczego nie żalowac. tak wlasnie.

na wszystko znajdzie sie jakies wytlumaczenie.


ostatni tydzien, byl niesamowity, pelen wrazen, pelen obaw, pelen wszelakich ruchow.
przerazenie, paradoksalnie radosne, przejawialo sie łzami, zupelnie nie wiadomo skad.
łapane, przez ramiona, które sprawiają, że czuje sie tak własnie jak sie czuje.
dobrze.
ramiona, ktore dobrze mnie znaja, dzieki nim jestem tym, kim jestem.

dziekuje.





zmiany, zmiany, zmiany.
dlugo oczekiwane, wreszcie nadeszly.


2009-11-30 00:47:21 skomentuj (0)


: carpe diem :

życie potrafi zaskakiwać.
mówie szeptem, by nie zapeszyć, by nikt nie usłyszał, że jestem pełna obaw ale również nadziei.
wszystko jest nowe, niby skąś znane, ale poznaje to od początku.
i ucze się. coraz więcej, coraz mocniej, coraz pełniej.
niesamowite uczucie.

czas ostatnio tak pędził, że potargał mi włosy.
w ciągu ostatnich dni tyle się wydarzyło... że zaskoczyło mnie wszystko strasznie.
ale baaardzo pozytywnie.

czekam z niecierpliwością na kolejne dni.. na kolejne wydarzenia... na kolejne chwile, niezapomniane.



chce.
chyba juz pora.


2009-11-12 00:36:49 skomentuj (1)
26.08.2007

cokolwiek tego dnia się stało....


wierze w dotyk.
w dotyk nieznajomych ludzi.
chce byś dotknał mnie pierwszy.
niespodziewanie, z takim spojrzeniem jakie tylko
ty rzucasz.

chce wierzyc w nas, ale nie potrafie.
jestem tą zwierzyną, na która polujesz, tylko ty o tym jeszcze nie wiesz...
dam ci co chcesz, albo jeszcze wiecej, wezme sto razy więcej,
bo siłą jestem podobna do ciebie, wiec nie dyskutuj
tylko chodz do mnie.

wierze w dotyk. subtelny, cieply, elektryzujący.
chce byś dotknął mnie pierwszy.
zaistrzyło już.
pozwół by rozpalił się ogień.

na nowo. otwórz oczy.
pokochaj mnie.
niewinnie. mocno. na zawsze.



2009-10-26 23:18:10 skomentuj (0)
::... a.c ...::

ostatni miesiąc jak zwykle był intensywny...
pracoholiczno imprezowo głownie.

impreza afterowa naprawde udana, obserwowana z góry robiła naprawde niezłe wrazenie!
a powroty do domu... ach te powroty! naprawde nienudne!  ;)
fajnie byc czasem kierowca, świat nastepnego dnia wygląda zupełnie inaczej :)

jak zwykle przy koncówce września duzo pracy, ale pracy po której widac efekty a to jest najfajniejsze.
kiedy wiedzisz ile dobrego zdzialales...
ja widze ale wciaz pracuje nad tym, zeby bylo tego więcej i więcej!
efekty można obserwować na powerpointach ;P firmowych !
hehe

ostatnimi dniami byłam zaskakiwana.
kwiaty, niespodziewane smsy z znowu to innych numerów...
czasem wolalabym nie dostawac takich smsow, spoznionych i za kazdym razem z innego numeru i wysluchiwaniu ściem, w ktore nie wierze...
dziekuje za pamiec ale szczerosc tez jest wazna.
nie tylko wobec innych, ale takze wobec siebie.

a kwiaty? zawsze i wszedzie, to strasznie mile :)

(nie)spodziewane wizyty, jak zawsze miłe, zaplanowana truskawkowa margarita tam gdzie zwykle towarzyszyła nam przy rozmowie, o tym co zawsze i o odrobinie nowosci, to tu to tam... :)
cudownie.

tak jak lubie.
nadchodzi zima, jak widać za oknami.
wolne będa tylko niektóre czwartki... i niektóre weekendy.
bedzie cudownie. wiem to.


2009-10-14 21:16:25 skomentuj (0)
:: trzeba to przeżyc... ::
to byla czysta fascynacja.
jej oczy mówiły mu wiele... ich spojrzenia prowadziły flirt. namiętny i gorący.
lecz żadne z nich nie wychodziło z inicjatywą. coś jednak wisiało w powietrzu... każde ich spotkanie było naładowane seksualną energia... jedna iskra... i nastąpił by wielki wybuch namiętności.

kiedys jechali jedna windą, oni oraz 8 innych osób. ich spojrzenia zderzały się ze sobą. stał blisko niej... czuła jak oddycha.... złapał ją za ręke i ścisnął. spojrzała na niego pytająco, lecz on nie zwracał uwagi. gdy próbowała wysiąść przyciągnął ją do siebie. poczekał aż wszyscy wyszli z windy i wcisnał stop.
przyciągnął ją mocno do siebie, spojrzał głęboko w oczy... poczuła dreszcz... zaczał ja całowac. po prostu, pragnął jej, a ona nie była bierna. przyciagneła mocno do siebie, calujac namietnie, pozwoliła się objąć mocnymi ramionami i całować po szyi, jego rece ścisnąły jej pośladki...przygryzła warge, zaczęła rozpinac koszule i juz brała się za jego spodnie... gdy winda ruszyła. oboje się zaśmiali, on znow probował wcinać stop ale nie działał... widocznie ktos sie zaniepokoił, że winda utknęła gdzies między piętrami...

wyszli z niej jak gdyby nigdy nic... złapali się za ręce i zaśmiali. zatrzymał się. przyciągnął do siebie. objął mocno i pocałowal. bardzo namietnie, prawie stracila rownowage. działał na nia niesamowicie, lecz nie chciała się do tego przyznac nigdy.
usmiechneła się i mrugneła, poczym udała się w swoja strone. patrzył na nia jeszcze chwile, pokrecił głową i poszeł w swoja strone. stwierdził, że musi ją miec.

wieczorem gdy siedziala sobie spokojnie, relaksujac sie na wieczor uslyszala pukanie do drzwi. za nimi stał on.
usmiechnela sie. w reku trzymał buteleke jej ulubionego wina, skad wiedzial? nie byla pewna, znali sie wiec moze w której ich rozmowie wspomniala o tym, niemniej, zaskoczył ja mile, bardzo mile.
szybko znalezli sie na kanapie, wpatrywali sie w siebie pijac wino... glaskal ja po udzie, miział po dłoni, przesuwajac ja w gore, odgarnał jej włosy...
co działo sie tamtej nocy nie sposob opisac slowami...

rozkoszowała sie chwilami z nim, lubiła to.
fascynowała go. chciał jej poswiecic kazda swoja wolna chwile. uwielbial jej dotykac. byla taka... delikatna.

2009-10-14 20:28:52 skomentuj (1)
: mistrzostwa :

to był cieżki dzien...  skonczył się w pubie. 
jakimś dziwnym trafem po wyjsciu z pracy i wykonaniu kilku telefonow znalazla sie w towarzystwie kilku kolegow i 2 kolezanek, w pubie gdzie to wlasnie trwal jakis mecz i piwo bylo w wyjatkowych promocjach. 
poniewaz mecz byl dla "nas" wygrany a dla "nich" przegrany, na barze pojawily sie kolejne promocje, a muzyka zaczela leciec glosna i porywajaca do tanca. w pierszych chwilach w pubie omowili swoje dni w pracy, kazdy z osobna i wszyscy razem, po czym zaczelo sie wspominanie ostatniej imrezy i jeszcze przedostatniej, a kazda owocowala w historie pelne przygod i smiechu... piwko za piwkiem.. 
kiedy zrobilo sie juz naprawde wesolo, bo kazdy w pubie cieszyl sie z wygranej "naszej" a nie "ich", w zwiazku z tym muzyka w opor i tance, tance i tance...

niewiele myslac wskoczyla na stol wraz z kolezankami i zaczely tanczyc na stole zupelnie nie przejmujac sie krzykami barmana, jak sie pozniej okazalo, krzyczal zeby uwazaly na zyrandol. byla lekko wstawiona, ale to doskonale pozwalalo jej sie relaksowac..

patrzyl na nia. tanczyl zaraz obok, nie na stole ale wzrok kierowal ku gorze... kiedy odrzucala glowe w tyl a jej wlosy dynamicznie ruszaly sie wyobrazal sobie, jak odrzuca ta glowe w innych okolicznosciach... byl zafascynowany nia, dokladnie w tym momencie, nigdy wczesniej tak na nia nie spojrzal, znali sie, lubili czasem wyskoczyli na drinka, ale bez wiekszej fascynacji. a dzisiaj ? dzisiaj byla zupelnie inna niz kazdego innego dnia. dzis jej pozadal. 
i nie dlatego, ze dzialal alkohol... poprostu musial ja miec dzisiaj. 
wyciagnela do niego reke... pociagnal ja i zlapal w ramiona, tanczyli juz na podlodze, wpatrzeni w siebie dziwie. oboje to czuli, czuli ze ta noc nie skonczy sie szybko... czuli ta iskre, ktora niewiadomo skad znalazla sie miedzy nimi... nagle jakby oboje lekko wytrzezwieli... na moment patrzyli sobie gleboko w oczy i oboje niedowierzali...
nachylila sie ku niemu i lekko musnela ustami jego usta. dala mu znak. on byl bardziej zdecydowany, przyciagnal ja do siebie swoimi silnymi rekami, lekko odgarnal wlosy z twarzy i zaczal mocno i namietnie calowac.
kiedy skonczyl byla w szoku... spojrzala mu gleboko w oczy. czul to samo, nie musieli uzywac slow zeby sie prozumiec, ale zeby wszystko bylo jasne szepnela mu do ucha "wychodzimy? ", pokiwal glowa chwycil kurtke i ja za reke. wyszli niepostrzezenie..

w taksowce dyskretnie mizial ja po udzie. az miala dreszcze. nie byla przekonana czy dobrze robi, nie wiedziala co bedzie dalej, byla niepewna.
ale on? on wiedzial co bedzie, dzisiaj byl kims innym, byl bardziej pewien siebie niz zazwyczaj podejmowal zdecydowane kroki i nie obawial sie kolejnych. uwielbiala to w nim, te odwazne decyzje, uzupelnial ja tym samym...
gdy weszli do mieszkania, bylo troche spokojniej... opanowywali sie, delikatnie rozbierajac sie. gdy zdjela mu koszule zaniemowila byl jeszcze lepiej zbudowany niz myslala... rozpial jej stanik szybkim jednym ruchem. zasmiala sie. majtki sciagnal jej zebami podszczypujac jej uda po drodze, co doprowadzalo ja do szalu... a gdy zdjal spodnie... uniosla tylko brew...
prawie jak miliard w lotto :)
kochali sie tej nocy beztrosko, spontanicznie namietnie... na wiele sposobow
ona nie wiedziala ze on jest taki utalentowany, a on ze ona taka elastyczna... zaskoczyli siebie nawzajem

rano.. obudziwszy sie przytulil ja mocno do siebie. a pozniej znow sie kochali...
tak na dobry poczatek dnia...dopiero potem.. kawa

2009-09-16 01:04:08 skomentuj (0)
:: L.K. again ::

znaleziona przez przypadek kartka przywołuje wspomnienia...
to lista 16 utworów, przy których kiedys rozgrywała sie historia... a raczej historie...milosne.
to utwory, które sprawiaja, że przed oczami staje mi realistyczny obraz przeszłosci, słysze głosy, słowa, których juz nigdy nie uslysze... czuje ten oddech na szyi... ten jego oddech, jedyny w swoim rodzaju...
pamietam.
bo chce pamietac.
bo mnie to poniekad uszczesliwia.


mineło tyle lat.. a te utwory to klasyki. wciaz.

dzisiejsza perspektywa tez mnie uszczesliwia, nie wiem czy chcialabym zeby bylo inaczej.
jest fajnie.
i z dnia na dzien, robi sie ciekawiej.



2009-09-16 00:07:19 skomentuj (0)

 

 

design by Nesca

for s z a b l o n y - n e s c a

Analiza oglądalności witryny